Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naiwność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naiwność. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 sierpnia 2013

Przypadek? - Icahn, man good at Twitter

Rzadko kiedy wierzę w przypadki, ale to ma znamiona perfidnej manipulacji (link, link), więcej o historii z tweetami można (i warto znaleźć). A dodatkowo pojawia się kontekst wstrzymania handlu na NASDAQu. Tutaj super tekst, z 13 sierpnia, niemalże jakby przewidział dzisiejszy tweet, polecam (link).


poniedziałek, 8 lipca 2013

Gant - odświeżenie pamięci

Tzw. "pamięć" rynku jako całości jest raczej krótka. Dowód? Kto z Was pamięta to, co się działo z Gantem rok temu w mediach? Nikt? W sumie nic dziwnego, nie było to jakieś oszałamiająco istotne, żeby zapadało w pamięć, a przynajmniej zdecydowanie mniej przebijające się do świadomości osób śledzących mniej lub bardziej rynek niż problemy PBG, Polimexu czy DSS. Rok temu napisałem dwie notki o Gancie: 1) o zmasowanej kampanii o obligacjach zabezpieczonych na 11% (z P. K. Czubówną jako lektorką w reklamie) - link, 2) o żenującej próbie obrony przed rzekomym "czarnym PR" ze strony jednego z blogerów - link. Na prawdę polecam dzisiaj spojrzeć na poniższy wykres i fragment komentarzu ze Stockwatcha podsumowującego ostatnie działania spółki, a potem wrócić do tych notek, sprawdzić wszystkie linki w nich zamieszczone (o dziwno strona o emisji serii AW jeszcze jest aktywna!) i zobaczyć, co tam jest. Nieśmiało powiem, że w moim wyobrażeniu zrozumienie o co tu chodzi jest świetną lekcją rynku, zwłaszcza dla początkujących. Polecam poczytanie też tematu na forum Stockwatcha, pogrzebanie głębiej w komunikaty ze spółki , zapisy chatów z przedstawicielami spółki (w tym odpowiedziano mi tylko na dwa pytania, a z dzisiejszej perspektywy jest wręcz konieczny do przeczytania link - jak management spółki z kłopotami komunikuje się z rynkiem i jak opisuje rzeczywistość). Niestety, taki jest urok rynku - podobne historie będą się zdarzać zawsze, więc zrozumienie tej kiedyś może Wam wiele pomóc.

Komentarz na Stockwatchu (z 4 lipca, tak żeby nie zbierać pojedynczych komunikatów link):
"Wrocławski deweloper poinformował w komunikacie, że emisja obligacji konsolidacyjnych nie doszła do skutku. Według spółki przyczyną fiaska emisji jest przeciągający się proces decyzyjny u inwestorów instytucjonalnych. (...)Deweloper zamierzał wyemitować 195 tys. obligacji konsolidacyjnych na okaziciela serii BF o wartości nominalnej 1 tys. zł każda. Oprocentowanie papierów miało wynieść WIBOR 3M plus marża w wysokości 650 punktów bazowych rocznie. Planowana emisja obligacji miała być zabezpieczona hipotekami, zastawami rejestrowymi, poręczeniem majątkowym osoby fizycznej oraz oświadczeniami o poddaniu się egzekucji. Środki z emisji według planu miały posłużyć do refinansowania obligacji, kredytu obrotowego oraz finansowanie bieżącej działalności operacyjnej. (...)Deweloper zalega z wykupem papierów dłużnych z 6 i 26 maja o łącznej wartości nominalnej 11,1 mln zł oraz wypłatą odsetek od papierów GNT0814. Ponadto nie wykupił 19 czerwca obligacji notowanych pod symbolem GNT0613 o wartości nominalnej 21 mln zł plus odsetki."


"Proces decyzyjny u inwestorów instytucjonalnych"? Okej, ciekawe tłumaczenie. Na szybszy proces pewnie liczyli rok temu w ofercie z 11% od indywidualnych... Na sam koniec, w takich momentach, zawsze jest patrzę na forum Bankier.pl (link), by zobaczyć jakie są mniej więcej nastroje tłumu. Nie polecam tego czytać, bo tego się po prostu nie da czytać na dłuższą metę, ale myślę, że warto wiedzieć, z kim się konkuruje na rynku - taka wiedza też jest istotna. Same tytuły wiele mówią...



środa, 5 września 2012

Presja dalej pozostanie

Wczoraj miała miejsce rozpaczliwa akcja ratowania kursu pewnej spółki, a co za tym idzie potencjalnej wartości sprzedawanych akcji w przyszłości. Mam spore podejrzenia, że właśnie taki był cel tego ruchu. Otóż Mark Zuckerberg w informacji przekazanej SEC (amerykański odpowiednik KNF) oświadczył, że nie planuje sprzedawać swoich akcji w ciągu najbliższych 12 miesięcy (link). Komunikat pojawił się po wczorajszej sesji, gdzie Facebook znowu osiągnął „historyczne” minimum (link).


Dlaczego IPO Facebook’a to był gigantyczny sukces pisałem wcześniej (można znaleźć po tagu facebook link). Ostatnio na pierwsze miejsce z katalogu „sukcesów” zdecydowanie wysuwa się możliwość upłynnienia swoich udziałów. Wcześniej wiadomo, Facebook nie był spółką publiczną, w miarę ekspansji akcjonariat się rozdrabniał i różnicował, były spore problemy z właściwą wyceną pakietów i ich odsprzedażą innym inwestorom. Zwłaszcza, gdy mówiło się o kilkudziesięciu miliardowych wycenach. Ostatecznie stanęło na 38 USD za jedną akcję, co dawało ponad 81 miliardów USD według liczby wszystkich akcji dostępnej podanej finviz.com – 2.14 miliarda sztuk (tyle też wychodzi z podzielenia kapitalizacji przez kurs). Debiut na giełdzie umożliwił sprzedaż akcji wyspecjalizowanym funduszom czy pracownikom, którzy nabyli akcje w ramach opcji. Równocześnie umożliwił też kupno przeciętnym inwestorom, bez wystarczającego rozeznania w sytuacji spółki i wiedzy, ale za to z dostępnymi pieniędzmi. W ten sposób umożliwiono i ułatwiono wyjście z inwestycji.

I tutaj pojawia się pierwszy problem. W IPO sprzedano tylko 421 milionów sztuk akcji, czyli około 20% wszystkich. Popyt był gigantyczny, podniesiono cenę maksymalną i zwiększono pulę oferowanych papierów – standardowe działanie przy dużym popycie. Tylko co z pozostałymi 80%? Nie widziałem w żadnym artykule zachęcającym do udziału w IPO wytłuszczonej informacji, że jest duże ryzyko podaży po wygasaniu ograniczeń w zbywaniu akcji przez wcześniejszych akcjonariuszy, a co za tym idzie mocnych spadków kursu. Tak jakoś ta informacja nie przebiła się chyba do mainstream’u. Jak zachował się kurs po debiucie, wszyscy wiemy, wykres jest powyżej. Jak zachowali się akcjonariusze? Peter Thiel (pierwszy zewnętrzny inwestor) sprzedał 72% swoich akcji Facebook’a trzy miesiące po IPO (link). Za około jeden miliard USD, przy czym cena rynkowa wynosiła wtedy poniżej 20 dolarów za akcję. Jaki może być wydźwięk takiego ruchu jednego z głównych akcjonariuszy – generalnie negatywny. Może potrzebował gotówki na inwestycje o większej stopie zwrotu, może uciekał póki się da, może jakieś rozwiązanie po środku – to wie tylko Peter Thiel, ja snuje tylko przypuszczenia. Ale jedno muszę zauważyć, że prawdopodobnie zna się on na inwestowaniu w spółki internetowe, potrafił dostrzec okazję, więc jest szansa, że wie też kiedy zamykać własne inwestycje.

Jaką sytuację mamy teraz? W obrocie rynkowym teraz jest aż 692 miliony sztuk (271 milionów pojawiło się od 16 sierpnia), czyli prawie dwie trzecie więcej niż w trakcie IPO. To oznacza, że nadal istnieje zagrożenie pojawiania się kolejnych pakietów, którym kończy się przymusowy lock-up. Ich zestawienie znalazłem w komunikacie do SEC.


·      29 października – kolejne 55 milionów, dodatkowo potencjalnie 55 milionów z opcji oraz 124 miliony (z emisji Pre-2011 RSUs nie wliczanej do obecnej liczby akcji za finviz.com).
·      14 listopada – kolejne 749 milionów sztuk, dodatkowo 46 milionów z opcji oraz 28 milionów Pre-2011 RSUs.
·      14 grudnia – 156 milionów.
·      18 maja 2013 – tylko 47 milionów należących między innymi do Mail.ru (to jest co najmniej ciekawa informacja).
·      A na deser najwcześniej od 4 września 2013 roku 444 miliony sztuk wraz z 60 milionami z opcji od Marka Zuckerberga.

Zacznijmy od matematyki – (692+55+749+156+47+444)=2143. Ufff, zgadza się z obecną podstawą do wyliczania rynkowej kapitalizacji. Co wynika z tego fragmentu komunikatu? W ciągu jednego roku może się pojawić i zostać sprzedanych 1451 miliony kolejnych sztuk akcji (dwukrotnie więcej niż jest teraz), oraz 313 milionów (z opcji oraz z jednej z emisji). To są kolosalne ilości, które będą ciągnąć w dół kurs, mniej lub bardziej, ale w dół. Nie wszyscy muszą wtedy sprzedawać, wystarczy żeby część osób upłynniła swoje akcje. Wszystko zależy od ceny, po jakiej ci akcjonariusze nabywali swoje akcje – jeżeli obecny kurs umożliwi im wyjście z inwestycji z dodatnią stopą zwrotu, mogą zamykać pozycję.

Dodatkowo, te liczby o emisjach i lock-up’ach nie zostały wyczarowane po IPO, musiały być znane i zawarte w prospekcie Facebook’a, gdyż to są elementarne informacje. Kolejny wniosek na przyszłość, aby czytać wszystko, co ma związek z naszymi pieniędzmi. Nasuwa mi się  jeszcze wniosek o myśleniu i odpowiedzialności, zwłaszcza jak widzę nagłówki z przepychanki w amerykański mediach (link, link, link). Szukanie winnych na całego, a to wygląda, że to dopiero pierwsza cześć tego sezonu.

Przy okazji, takie dość luźne skojarzenie. Spółka z kolejnymi emisjami i ciągły zwiększanie liczby akcji w obrocie? Bioton, ale nie wyciągałbym tutaj zbyt daleko idących wniosków (zestawienie z bazy danych Notorii z 4 września 2012).


czwartek, 9 sierpnia 2012

Sukces wyceny


IPO Facebook’a to był sukces spółki, nie zmieniam zdania. Dlaczego to był sukces pisałem tutaj (link). Ostatnio pojawiły się dane Facebook’a za drugi kwartał (omówienie ich przez red. Hirscha tutaj link), które delikatnie mówiąc rozczarowały bezkrytycznych nabywców akcji z IPO. Dodatkowo, pojawiały się w sieci artykuły jak na przykład ten – jedno z przedsiębiorstw samo napisało sobie skrypt do zarządzania ruchem kierowanym z reklam na Facebook’u. I co odkryli? 80% ich ruchu na stronie spowodowanego kliknięciami w reklamę, za które ponosili opłaty na rzecz Facebook’a była generowana nie przez ludzi, ale automatyczne skrypty (link). To oznacza jedno, że im szybciej reklamodawcy będą się orientować, za co tak naprawdę płacą Facebook;owi, tym szybciej będą spadać przychody Facebook’a. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Rynek weryfikuje wszystko.


I tak oto dzisiaj trafiam na taki artykuł (link), którego fragmenty zacytuję.
„Miała być euforia, jak na razie można mówić o rozczarowaniu. Debiut Facebook’a miał być pewną, zyskowną inwestycją. Tymczasem od majowej oferty publicznej spółki w technologicznym indeksie Nasdaq, jej akcje systematycznie tracą. Zagraniczne media już od jakiegoś czasu donoszą o pozwach zirytowanych inwestorów. Teraz przeciwko internetowemu gigantowi siły będą mogli połączyć polscy inwestorzy.”
„- Gracze z Polski sporo zainwestowali w akcje Facebook'a, zwłaszcza w dniu debiutu (…) Do tej pory zgłosiło się do nas kilkunastu inwestorów indywidualnych z Polski. Szacujemy, że do pozwu przyłączą się kolejne osoby, może być ich nawet kilkaset - dodaje.
„W pozwie prawnicy zamierzają zarzucić spółce i trzem bankom niewłaściwą wycenę debiutu, która w konsekwencji spowodowała straty nabywców akcji Facebook'a (…) Czego będzie domagać się kancelaria w imieniu inwestorów z Polski? - Przede wszystkim zależy nam na wypłacie odszkodowania, dla naszych klientów, którzy przy decyzji o zakupie akcji sugerowali się przedstawioną wycenę spółki. Chodzi nam o odszkodowanie w zakresie środków zainwestowanych w akcje spółki, jak i ewentualnych przyszłych, oczekiwanych zysków (…).”

Ten artykuł traktuje w kategoriach rzeczy osobliwych. Ale płynie z niego wniosek jeden, ale za to bardzo istotny. Ludzie naiwni oraz posiadający zbyt małą wiedzę ekonomiczną są wszędzie. Amber Gold, Finroyal oraz podobne podmioty nie są wyjątkiem. Ci ludzie, co chcą pozywać Facebook’a za to, że się dobrze sprzedał, tylko dołożą jeszcze więcej do interesu na koszty obsługi kancelarii prawniczej. Szansa na to, że coś ugrają jest bliska zeru, gdyż za naiwność się płaci. Zwłaszcza, gdy decyzje inwestycyjne podejmowało się świadomie, wiedząc o ryzyku związanym z inwestycjami na rynku kapitałowym. Tak tylko wtrącę, że nie każdy posiadacz rachunku brokerskiego w Polsce ma dostęp do NASDAQ, gdzie notowany jest Facebook – taką możliwość mieli raczej tylko Ci bardziej zamożni lub doświadczeni.

W kwestii kierowania się wycenami z rekomendacji. Nie liczy się kto tą wycenę robi, czy znany bank z Wall Street będący doradcą spółki przy IPO czy małe biuro analityczne z Polski. Żadna z wycen nie zwalnia z samodzielnego myślenia, takie jest moje zdanie.